Po upływie nocy świat znów usłyszał syreny alarmowe.
Źródło: Global Market Report
Trzy alarmy jedynie ponownie delikatnie zaczęły migać, ale nie zostały jeszcze uruchomione jednocześnie.
Minęła noc i światowe rynki znów usłyszały dźwięk alarmu:
- Amerykańska giełda delikatnie spadła, indeks Dow Jones zniżkował o 0,85%, indeks S&P 500 spadł o 0,18%, a indeks Nasdaq stracił 0,06%;
- Ceny złota odwróciły trend na spadkowy, ale wciąż utrzymują się powyżej 4200 dolarów;
- Indeks dolara amerykańskiego, rentowność obligacji USA oraz ceny ropy amerykańskiej odbiły się w górę.
Po pierwsze, na rynkach ponownie pojawiła się znajoma niebezpieczna kombinacja — indeks dolara amerykańskiego testował poziom 100 (zamknięcie na 99,79), rentowność 10-letnich obligacji USA testowała poziom 4,7% (zamknięcie na 4,67%), a cena ropy amerykańskiej testowała 80 dolarów (zamknięcie na 78,23 dolara). Żaden z tych rynków nie przekroczył naprawdę niebezpiecznej granicy, ale wszystkie tego samego dnia ponownie się do niej zbliżyły.
Po drugie, na rynki wpłynęły dwa wydarzenia. Najpierw Financial Times, publikując doniesienia o warunkowym podniesieniu stóp procentowych przez Walsh'a, zatrzymał wzrosty na rynku. Następnie Iran ogłosił „wstępny plan zarządzania Cieśniną Ormuz”, z bardzo surowymi warunkami: ograniczenia dotyczące statków USA i Izraela, ograniczenia transportowe dla niektórych krajów oraz możliwe kary za naruszenie przepisów. Rynek natychmiast zdał sobie sprawę, że sprawa jest poważniejsza niż się wydawało; ceny ropy poszły w górę (ropa to wciąż pierwsza kostka domina), amerykańskie akcje i złoto natomiast zaczęły spadać.
Po trzecie, spadki na amerykańskiej giełdzie były niewielkie, lecz niosą dużo informacji.
· Z punktu widzenia struktury rynku, Nasdaq spadł tylko o 0,06%, co wygląda najsilniej, ale to może być mylące. Relatywna odporność dużych spółek technologicznych maskuje szerszą słabość rynku.
· Największy spadek odnotował Dow Jones, a przepływ kapitału z akcji technologicznych do tradycyjnych sektorów napotkał presję związaną ze wzrostem cen ropy i rentowności obligacji.
Po czwarte, dziś zwracamy uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, obserwujemy reakcję rynków azjatyckich po spadkach na Wall Street: czy czwartkowy przebieg uznają za zwykłą korektę. Wieczorem zaś pojawi się rozstrzygający raport: raport z rynku pracy w USA za lipiec, który zostanie opublikowany o 20:30 czasu pekińskiego. Tym razem nie wystarczy spojrzeć wyłącznie na liczbę nowych miejsc pracy – liczyć się też będą stopa bezrobocia, przeciętna płaca godzinowa oraz korekty danych z dwóch poprzednich miesięcy. Dane lepsze od oczekiwań mogą szybko podnieść oczekiwania na kolejne podwyżki stóp, ale słabsze od prognoz niekoniecznie przyniosą rynkom pełną ulgę — ponieważ ceny ropy ponownie stały się głównym przełącznikiem inflacji.
W czwartek niebezpieczeństwo jedynie się zbliżyło; dziś wieczorem to dane z rynku pracy przesądzą, czy się oddali, czy też wejdzie przez drzwi.
Zastrzeżenie: Treść tego artykułu odzwierciedla wyłącznie opinię autora i nie reprezentuje platformy w żadnym charakterze. Niniejszy artykuł nie ma służyć jako punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.
Może Ci się również spodobać
Indyjski indeks Nifty 50 zamknął się ze spadkiem o 1,19%.
Po raz pierwszy od 2017 roku! Słaby popyt na dobra luksusowe sprawił, że LVMH wypadło z pierwszej dziesiątki spółek o najwyższej kapitalizacji rynkowej w Europie.
LVMH był kiedyś najwyżej wycenianą akcją w Europie, ale z powodu spowolnienia w branży luksusowej spadł poza pierwszą dziesiątkę.

Wojna o podział zysków AI w Micron (MU.US) się zaostrza? Tajwański związek zawodowy grozi strajkiem, co może zagrozić dostawom HBM
Związek zawodowy reprezentujący pracowników Micron Technology (MU.US) na Tajwanie ostrzegł we wtorek, że może dojść do strajku, jeśli amerykański producent pamięci nie zgodzi się na ustanowienie stałego systemu podziału zysków.

Nowy spór płacowy w światowym węźle eksportowym rudy żelaza! Pracownicy portu Hedland firmy BHP będą dążyć do arbitrażu w związku ze sporem dotyczącym umowy płacowej
Związek zawodowy portowy pracowników BHP, reprezentujący globalnego giganta wydobywczego BHP w australijskim porcie Hedland, poinformował we wtorek, że pracownicy będą dążyć do arbitrażu, ponieważ strony nie osiągnęły porozumienia w sprawie nowych warunków umowy płacowej.

